7 maja 2008

one night in Bangkok

pochwalić się muszę w końcu moim wisiorem z bazaru w Bangkoku! jakiś młodzian siedział i robił takie oto ludziki. czysta wspaniałość, żałuję, że kupiłam tylko jednego, ale równie dobrze można było wziąć wszystkie, każdy inny, każdy dziwaczny :)



biała falbaniasta spódnica Hofflandu (z lumpka of kors), bluzka Topshop, pasek miętowy (także lumpek), żólte trampy New Yorker, skarpeteczki stópki koronkowe morelowe C&A(ukryte w bucikach)

5 komentarzy:

  1. eve-loves-snow7 maja 2008 10:42

    ten robot to mój faworyt, boski, cudny, zakręcony...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest świetny, po prostu rozbrajający! Przypomina mi ugly dolls- tak brzdkie, że aż urocze:) Cudo!

    OdpowiedzUsuń
  3. boski! uwielbiam wsezlakie brzydale, alelale, ugly doys, ale mam z nimi jeden problem: czuję,że juz nie wypada kolekcjonować kolejnych przytulanek do zbierania kurzu. A taki naszyjnik- i piękny i ugly i funkcjonaln:) też chcę!!
    bardzo fajne trendy wyłapujesz i pokazujesz.

    OdpowiedzUsuń